Świadczy o tym najpierw list Kazimierza Badeniego. Namiestnik prosi artystę, by pojechał do Wiednia, do ministra oświaty, ?ponieważ chodzi tu o powierzenie Panu kierownictwa Szkoły Sztuk Pięknych krakowskiej". Po czym Badeni dodaje: ?Jeżeli mi wolno radę jedną udzielić, sądzę, że lepiej by było nie stawiać z góry daleko idących życzeń pod względem reorganizacji... Niejedną myśl i życzenie łatwo będzie i później urzeczywistnić." Kazimierz Badeni dobrze znał Henryka Rodakowskiego, musiał zatem wiedzieć, że ten projektuje jakąś ?daleko idącą" reorganizację Szkoły. Jak te projekty mogły wyglądać ? Tu znowu trzy znamienne szczegóły.
Po pierwsze Rodakowski jako prezes Towarzystwa zaproponował zmianę statutu, która by artystom - jak pisze świadek tych wydarzeń, Tomko-wicz - ?większą w sprawach finansowych i artystycznych dawała ingerencję". Artyści krakowscy nic z tego nie zrozumieli i projekt szorstko odrzucili. Wówczas Rodakowski, wiekiem i urzędem znacznie ich przewyższający (co w ówczesnej Galicji liczyło się jeszcze bardziej niż dzisiaj), ?odwiedził po kolei najzawziętszych przeciwników", aby osobiście rzecz im wyjaśnić i wyperswadować. To w ówczesnym niezmiernie skłóconym światku artystycznym Krakowa był fakt bez precedensu. Szczegół następny. Pierwszym artystą, do którego Rodakowski jako przyszły dyrektor zwrócił się z propozycją objęcia katedry, był Jacek Malczewski. | |
|