Malarz średniowieczny - rękodzielnik w społeczeństwie rękodzielników - , pełnił po prostu swoje zadanie na odcinku, który wyznaczała mu organizacja i społeczeństwa: ilustrował na ścianach kaplic wierzenia swoich współczesnych. Jeśli bez trudności przyjęto takiego nowatora formalnego, jak np. Giotto, to przecie nie dlatego, żeby istniała wtedy jakaś jednolita ewolucja percepcji wzrokowej, ale dlatego, że wobec jednolitego poglądu na świat mnóstwo więzi łączyło twórcę i odbiorcę; jedną z nich była religijna tematyka dzieł Giotta.
Z nadejściem renesansu kultura poczęła indywidualizować się i różnicować
?
winny o koncentracji władzy i pieniądza, w związku, m. in. z ekspansją lolonialną, i co za tym idzie o rozwoju nowych form życia itd.), a malarz porzcdł w służbę jednostek. Zakwitło malarstwo sztalugowe (o nim to W dalszym ciągu tych rozważań mówić będziemy). Malarz nie był już, jak w średniowieczu, członkiem korporacji, pracującej dla innych korporacji nu zasadzie ?wymiany usług": stał się piewcą oficjalnej chwały, lub - uwłaszcza później - zdobicielem prywatnego życia tzw. możnych tego świata. Ten proces rozwijał się właściwie aż do ostatnich czasów. W miarę dochodzenia do władzy nowych warstw społecznych zmieniał się typ ?zamówienia społecznego", zmieniał się też typ malarstwa. Rozkwit i upadek epok w dziejach sztuki przebiega linią falistą, równoległą do wzno-Kriiia się i opadania potęgi kolejnych jej mecenasów. Inaczej błyszczy W malarstwie wspaniałość miast włoskich, inaczej potęga dworów Francji imsy Hiszpanii, innych dzieł potrzebuje zwycięski kupiec holenderski, jeszcze Innych triumfujące po Wielkiej Rewolucji mieszczaństwo. | |
|