0 sztuce i do naszego patrzenia wniósł kapizm; wszyscy rozumieją, co to jest obraz; wszyscy mogą sobie pozwolić na luksus otrząśnięcia się z tych wartości, ich rewidowania, uzupełniania czy negacji. Wiedzą jednak dobrze, co negują. Czytelnicy i słuchacze często tego nie wiedzą. I w ten sposób - w przypadku dwóch pierwszych, poniekąd symbolicznych panów - wyrobiona kultura artystyczna spotyka się z ignorancją, tak niezmiernie wciąż powszechną. Po spirali czasów wracamy do profesora Struvego, z którego kpił Witkiewicz, i do literackich zachwytów nad Malczewskim. Bardzo pięknie. Oby to jednak nie były tylko zachwyty literackie: temu niezwykłemu malarzowi należy się także spojrzenie na jego malarstwo. ?Pomysł sam nie wystarcza... Inaczej każdy poeta byłby malarzem."
Taki skromny morał wyciągam z tych rozważań. Napisałem je, żeby trochę podumać nad przeszłością. Jak niemal każde dumanie nad przeszłością, tak
1 to zamknęło się ekskursem w teraźniejszość. Jest oczywiste, że z perspektywy dnia dzisiejszego niejedno należy w przeszłości przemieścić, niejedno odrzucić, niejedno zdobyć na nowo. Ale spiłowując suche gałęzie, nie podcinajmy żywych konarów wiecznie zielonego drzewa sztuki. | |
|